„Motocyklowa Brać”

(…)
Było tak, że on płakał za nią gdzieś tam,
widział jak maszyna się bezlitośnie trzaska,
myślami uciekał do swojego Boga
prosząc, by nie pochłonęła ich droga,
po chwili podniósł się na własne nogi,
a i tak nie pomogły te boskie przestrogi,
takie własnie sny co noc go nawiedzają,
zawsze wtedy, gdy moto-ruchy mocno przesadzają.
Rano zszedł do garażu, wsiadł na maszynę,
wyjechał przed siebie rzucając się na linę,
na linę kata, który od dawna na niego czeka,
motocyklista ze swą miłością przed nim ucieka,
gdy widzi ostry winkiel, schodzi na kolano,
łokciem czuje asfalt, by serce bić przestało,
to adrenalina w jego żyłach płynie,
z tego właśnie każdy motocyklista słynie.

(…)
Jedynka spód, manetka do odcięcia,
wskazówka na budziku już bliska pierdolnięcia,
zajmujesz swoje miejsce, dwie ciągłe to twój tor,
Dwójka, trójka, czwórka, tak jest jak wsiadasz na „motor”,
kładziesz się na baku, teraz slalom między puszkami,
pamiętasz, że motocykliści są drogowymi wojownikami,
na większych łukach walczysz z grawitacją,
pokazujesz innym, że bawić tak jest warto,
pędzisz przed siebie w głowie tysiąc myśli napotykasz,
uśmiechasz się do tego co za chwilę cię przywita,
jeden strzał z klamy stawiasz go dęba w górę,
cała ta sytuacja podniecenie w tobie buduje,
delikatnie muskasz gazem, by nie zrzucił cię z grzbietu,
czujesz jakbyś leciał, choć nie unosisz się w powietrzu,
gdy mijasz swoich braci dajesz lewą na znak,
że wszyscy jesteśmy równi jak to nawijał Malina.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>